RSS
 

Notki z tagiem ‘poezja’

radość

07 mar

Jakoś nie miałem ostatnio powodów do radości. Małe i duże kłopoty oraz tak zwana sytuacja wpłynęły na to że nastrój miałem nieszczególny. Niemniej : żeby wytrwać w postanowieniu niepisania na blogu o kłopotach, napiszę tylko, że owszem pojawiają się.

Ale mam dzisiaj powód do radości, który przyćmił wszystkie braki powodów. Leży przede mną w grajdole a ja się cieszę ogromnie. Powód jest wielki, gruby i taki… majestatyczny. Wygląda tak, a jest prezentem od moich Rodziców:

Radość jest tym większa, że nie ma bliższego mojemu sercu poety niż Czesław Miłosz. Z biegiem lat coraz bardziej go poznaję i coraz więcej odkrywam. Co rusz znajduję jakiś tekst, który jest moją osobistą eureką i przyjmuję go jako swój – czyli taki, który mnie w jakiś sposób określa.  Bo poeci mają to do siebie , że ujmują w słowa to, czego do końca – tak logicznie po arystotelesowsku – wypowiedzieć i wyjaśnić nie sposób. I czasem człowiek widzi, że taki poeta wyraził coś, co siedzi w nim bardzo głęboko, a czego nie potrafił do końca wyrazić. Czytając Miłosza co rusz mam takie wrażenie. I wtedy przytulam się do takiego tekstu i mówię „tak!”

Przykładem takiego tekstu jest Jego Traktat teologiczny – dla mnie osobiście najważniejszy tekst, w którym odnajduję swoje poglądy i moją obecną postawę – wobec Boga i świata. Od zawsze ten traktat jest obecny w mojej linkowni, w zakładkach u góry.

Ostatnio kolejna eureka: odkryłem u Miłosza kolejny piękny fragmencik – w późnym wierszu Uczciwe opisanie samego siebie nad szklanką whisky na lotnisku dajmy na to w Minneapolis - fragment, który chyba umieszczę  na blogowej stronie głównej. Jak to mówią „w punkt” :

Nie moja wina, że jesteśmy tak ulepieni,
w połowie z bezinteresownej kontemplacji, i w połowie z apetytu.

- i to jest uczciwe opisanie!  Czytajcie Miłosza, naprawdę warto! – to pisałem ja Dudi, nad szklanką wina czerwonego, półwytrawnego.

 
Komentarze (19)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

a Bułat patrzy ;)

24 sty

Akcja jest taka, że wspieramy Festiwal. A właściwie to chyba trochę ratujemy.  Ale najpierw – zanim zaczniecie czytać – posłuchajcie piosenki. Mojej ulubionej z repertuaru Bułata Okudżawy – Pieśni Gruzińskiej:

w polskiej wersji pięknie interpretują tę pieśń Andrzej Korycki i Dominika Żukowska:

Jest taki Festiwal - Międzynarodowy Festiwal Piosenki Poetyckiej im. Bułata Okudżawy i w chwili obecnej to dzielo potrzebuje wsparcia. Minister nie wesprze, samorządowcy się nie kwapią, wesprzyjmy my, niech się kręci! . Inicjatorem całego zamieszania jest Kneź Okrutnik, a pomysł jest taki, żeby Festiwal wsparli blogerzy i czytelnicy – czyli tzw. Środowisko ;) - no więc się przyłączam i zachęcam Was do przekazania choćby niewielkiej darowizny. Grosz do grosza a będzie kokosza – jak to mówią – swój datek już przekazałem i życzę powodzenia w organizacji . Na sam Festiwal chyba nie przyjadę, bo to dokładnie drugi koniec Polski :)

O idei Festiwalu można przeczytać TUTAJ. Co ważne, i o czym pisze inicjator i dobry duch Festiwalu pan Anatol Borowik (sam pieśniarz i wykonawca pieśni Bułata):

 Nie jest to przedsięwzięcie komercyjne ale ze wszech miar charytatywne. Wszystkie zyski z Festiwalu i koncertów towarzyszących przekazujemy na rzecz Hospicjum Onkologicznego w Nowej Woli na Podlasiu kierowanego przez dr Pawła Grabowskiego.

a jeśli o samym Bułacie – to zapraszam do przeczytania notki , którą  ramach cyklu „Słuchajmy bardów” pełniłem niegdyś na Kneziowisku.

dobrze, to tyle – kto jest za Bułatem, poezją i Festiwalem- i kto może, i chce- teraz loguje się do swojego banku ;)

znajomych blogerów zapraszam do przyłączenia się do akcji -tutaj notka inicjująca

a Bułat patrzy ;)  :

 
Komentarze (25)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

o pajakach, tankach i o tym gdzie mnie ciągnie

23 lis

Wiecie gdzie mnie ciągnie ? Do lasu. Tam ostatnimi laty czuję się najlepiej. I jeśli zdarza mi się jeszcze marzyć, to jest w tych marzeniach las w pobliżu. Zostawiłbym to blokowisko choćby jutro i przeniósł się nawet na zapadłą wiochę – tylko net by musiał być do kontaktu z ludźmi (domek babci Oleńki, w którym pomieszkiwał Stachura wciąż jest do wzięcia – niecałe 20km stąd). Problem w tym, że żonci nie ciągnie a tym bardziej całej Reszty – gdy chcę się czasem z nimi podroczyć, to opowiadam takie dyrdymały ;)  Jedna Sasetka oprócz mnie byłaby szczęśliwa, więc  trzeba będzie poszukać jakiegoś złotego środka i będzie to zapewne działka ogrodowa z lasem nieopodal, takich u nas w okolicach dostatek

Tak sobie dzisiaj marzę, bo przecież pomarzyć zawsze można, to jeden ze sposobów na jesienne chandry. A, że poniedziałek dzień bezpiwny, to zasób innych sposobów się skurczył. ;)

Wracając do lasu: lubię historie ludzi, którzy tak właśnie żyją, jak mi się marzy. Przeczytałem ostatnio Pająki pana Roberta – książkę gościa, który mieszka w lesie (debiut, nominowany do nagrody Conrada)- taka w sumie powiastka filozoficzna, z pajakami w tle. Hasła : „outsider” i „mieszka w lesie” przyciągnęło mnie jak muchę do lepu, bo przecież w życiu mnie nie interesowały pająki. W sumie ciekawe stworzonka i pan Robert z pasją o nich pisze, ale życie pająki mają ciężkie. Na przykład samiec jednego z gatunków podczas miłosnych igraszek traci przyrodzenie, po czym zostaje zjadany przez swoją lubą jako osobnik bezproduktywny. Albo inny – żeby dostąpić zaszczytu dopuszczenia do godów, musi przynieść wybrance dużą muchę zawiniętą w sieć. No i ona -ta wybranka – następnie tą muchę konsumuje podczas miłosnych igraszek. Wyobrażacie sobie? I jak tu żyć?… Człowiek czytając takie rzeczy cieszy się, że jest ukoronowaniem dzieła stworzenia… ;) (o! to też może być sposób na jesienne chandry – poczytać se o pająkach!)

Autor – pan Robert pisze jeszcze tanki w tej swojej chatce na skraju lasu. Tanka to krótka forma poetycka z okresu chińskiej dynastii Tang, uprawiana również w Japonii. Luźno kojarzą się z japońskimi haiku, ale to jednak nie to samo -więcej sylab mają. Ładne te tanki… wybrałem trzy (źródło: dwutygodnik.com):

Tanka przechytrzenia

Marszcząc różowy nosek w Kioto,
lisiczka zastanawia się,
jak przechytrzyć samą siebie.
Istnieje kilka sposobów,
ale wszystkie do kity…

Tanka zapadającego zmroku

Zmrok zapada powoli.
Na progu wilgotnej ciemności
lisiczka o zmarszczonym nosku
martwi się, że to, czego jeszcze nie ma,
okaże się tym, co już kiedyś było.

Tanka pantery II

W czeluściach wilgotnej nocy,
w niepojętym lesie,
pantera spotyka
wciąż sama siebie
i gładzi się po policzku bezszelestną łapą…

A na fejsbuczku na jednej ze stron o nazwie „w Polsce”, autor wkleja zdjęcia różnych ciekawych ludzi, których spotyka – z krótkim komentarzem. Pomysł prosty: zdjęcie i jedno, dwa zdania, które wypowiada osoba fotografowana. Trafiłem na takie zdjęcia i takie komentarze (i rozpłynąłem się w zachwycie nad Człowiekiem i jego szczęściem):

źródło: https://www.facebook.com/polsce/?fref=ts


„Ja już od dziecka zakochana jestem w Westernach, kowbojach, koniach i po prostu w tych starych czasach. Powiedziałam, że muszę tak żyć i koniec, a że nie mogę się cofnąć w czasie, to postanowiłam to stworzyć sama tutaj. Już miałam jechać do Ameryki, ale jednak się udało kupić kawałek ziemi. Zbudowałam to z pomocą przyjaciela, ale to co się nanosiłam cegieł, pustaków, kurcze, wszystkiego, to moje.”

„Ten piec, kurde, 25 stopni w zimie, na takie małe pomieszczonko. Konsole to w sumie też moja pasja, ale wiadomo – pójdę, naładuję u kolegi, dlatego właśnie chce solary założyć, żeby sobie móc podładować moje sprzęty. Tablet, internet i tak dalej: no bez tego już dzisiaj nie idzie żyć. Trochę dziko, trochę zachód i ja się staram połączyć te dwa
światy, bo nie jestem w stanie żyć całkiem na dziko, ale zawsze tego chciałam. ”

P.S. politycznie wywnętrzam się na Myślachparadoksalnych, zapraszam zainteresowanych.

 
Komentarze (16)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

rodzynki i poezje

03 maj

Zakończyłem grzebanie w archiwum i powiem, że jakoś ostatnie lata wolę od tych wcześniejszych. A generalnie raczej wolę teraźniejszość i przyszłość od przeszłości. Niemniej czasem miło jest powspominać. :) Owocem mojego grzebania jest ukończenie podstronki „tripy i tropy” ze spisem podróży i wycieczek dalekich i bliskich, i zakończenie blogowego remonciku. Przy okazji znalazłem całą masę śmiesznych perełek z czasów gdy dzieci były małe – uśmialiśmy się czytając.  Z młodzieżą nie ma już tyle zabawy.  Tak na koniec majówki – gwoli rozrywki podzielę się z Wami kilkoma rodzynkami –  W tamtych czasach nie pisałem długich notek, raczej takie szorty, więc szybko pójdzie, miłej zabawy! :

na deser historyjka o tym, jak żoncia wysyłała fax

a no i jeszcze jedno – znalazłem i się zdziwiłem – jest tutaj trochę mojej poezji (!) – może nie najwyższych lotów, takiej raczej „piosenkowej” – z rytmem, rymem, ale nie ma się czego wstydzić – znalazłem  całe cztery swoje „dzieła”, chcecie to poczytajcie:

a tak w ogóle jutro trzymamy kciuki tudzież wzdychamy do Nieba za Jaculę  -wyjątkowo  w kontekście zupełnie nie sportowym – zdaje maturę biedactwo. Ale jest całkiem wyluzowany, chociaż właśnie próbuje sobie poskładać kto jest kto w Panu Tadeuszu. :)

na zdjęciu fijołecek wczorajszy:

 

 
Komentarze (12)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

dobrze jest

21 mar

w pierwszy dzień wiosny pozałatwiać o poranku wszystko, co jest było załatwienia, wyjechać kawałek za miasto i pobiec sobie niespiesznie wałem wzdłuż leniwie płynącej rzeki i wsłuchując się w odgłosy budzącej się przyrody, mijając grupy roześmianych wagarowiczów, spoglądając na zwierzątka różnorakie i ptaszki zapomnieć wszystko – jaka epoka, jaki wiek, jaki rok, jaki miesiąc, jaki dzień i jaka godzina kończy się a jaka zaczyna.

właśnie mija światowy dzień poezji więc takie stachurowe wtrącenie w notce, ale to jeszcze nie wszystko- jeżeli chodzi o poezję, bo z tej okazji musi być jakiś wiersz…wszyscy wklejają, to i ja wkleję…Ciężko się było zdecydować -może tym razem Walt Whitman:

„Kiedy słuchałem, jak mówił astronom”

Kiedy słuchałem, jak mówił astronom,
Kiedy dowody w cyfrach nakreślił przede mną,
Kiedy pokazał mapy, mnożył, dzielił,
Kiedy siedziałem w sali, a wszyscy bili mu brawo,
Nie wiem, dlaczego czułem się znużony,
Póki nie wyszedłem stamtąd,
A idąc wśród wilgotnej, tajemniczej nocy,
W milczeniu spoglądałem na gwiazdy.

 

 

 
Komentarze (10)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS
  • Facebook
  • Vimeo