RSS
 

Notki z tagiem ‘plywanie’

o upartości i Zuzinych sukcesach

28 lis

Jak mówił Czesław Miłosz „co jest niezapisane, zmierza do nieistnienia” – zapiszmy więc i uzupełnijmy rodzinne kroniki sportowe. Dziś o Zuzi – bo Zuzia idzie jak burza. W zeszłym tygodniu przywiozła z zawodów ogólnopolskich złoto, a dziś dwa brązy (pływanie, styl klasyczny dystans 50 i 100m). Jest dobrze i się cieszymy, że Zuzia , będąc w gimnazjum, kontynuuje pływacką karierę. Jacula po podstawówce musiał zmienić dyscyplinę (i wyszło mu to na dobre), bo wówczas nie było klubów dla gimnazjalistów, a dobrzy pływacy (np. Radek Kawęcki – tak tak, on jest z tego samego klubu co Zuzia i Jacula) musieli po podstawówce szukać szczęscia w innych miastach, albo kończyć karierę. W miedzyczasie ktoś poszedł po rozum do głowy i obiecujący zawodnicy mogą kontynuować treningi w naszym mieście.

Swoją drogą : obciążenie jest ogromne. Codziennie Zuzia o szóstej jest na basenie, po potem szkoła, po południu drugi basen lub silownia, wieczorem lekcje, w weekendy zawody. Ja uważam, że to jest przesada i czasami trzeba więcej odpocząć -spieramy się czasem. Raz schowałem plecak basenowy, kiedy uznałem, że to już naprawdęza dużo, to była „awantura” , że ho ho! – na dodatek o świcie – a u nas przecież nie ma awantur, jest „wychowanie bezstresowe” ;) Bo Zuzia jest uparta jak… nie wiem co, a tak naprawdę bardzo dzielna i wytrwała. Chce niech ma – zwłaszcza, że w szkole jej idzie bardzo dobrze. Upartość -dobra cecha, jeśli ja właściwie skierować.

W konkurencji na upartość u nas chyba nie byłoby zwycięzcy. Cała piątka trzyma się równo w peletonie i żadne nie odstaje. Czasem któreś wysuwa się do przodu, zależnie od etapu w życiu (dominują zawsze nastolatkowie) ale generalnie idą równo. Po kim one to mają?? ;)

no to jeszcze fotki- akcja, podium i trofea:

————————————–

a na myślachparadoksalnych - moim blogu społeczno-politycznym o wzmożeniu moralnym – zapraszam zainteresowanych

 
Komentarze (9)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

o grajdołach, sezonie i Zuzi przede wszystkim

05 maj

ciepło się zrobiło, więc dziś  inauguracja Letniego Grajdołu. Tu – gwoli wyjaśnienia – przewodnik po moich grajdołach:

  • Grajdoł (ten podstawowy) to mój kąt w kuchni, w którym jest długie biurko zrobione z dwumetrowego kuchennego blatu, komputer, drukarka i kilka stosów z czasopismami, papierami i różnymi innymi drobnostkami, których nikomu poza mną nie wolno dotykać, a już nie daj Boże sprzątać. Kuchnię mamy dużą – kiedyś miejsce, w którym jest grajdoł było osobnym pokojem – jest więc przestrzeń i luz. A że u nas gotuję przeważnie ja, to mam blisko i mogę doglądać. Do telewizji daleko – co też jest zaletą miejsca.
  • Wielki Grajdoł – to miejsce w którym pracuję –  duża przestrzeń, ponad 60m2 – kiedyś tu były jakieś szwalnie, teraz mam magazyn ciuchów sportowych. Klimaty bardzo industrial – budynek z lat 80tych ubiegłego wieku – ma swój urok. Niektórzy mówią, że jest w nim całkiem jak w grze komputerowej. Polubiłem to miejsce i całkiem mi tam dobrze.Mam tam dużo fajnych sąsiadek, które szyją firanki i torebki.
  • Letni Grajdoł – to kącik na balkonie – mam tu dywanik, taki  fotel, z którego w razie potrzeby można zrobić łóżko, lampkę do czytania – jest całkiem przytulnie i miło – o ile jest ciepło – a właśnie jest

siedzę więc sobie w Letnim Grajdole, w kuflu American Pale Ale (dobrze chmielone, z nutą kolendry), Sasetka u stóp, chrabąszcze nad głową – jest przyjemnie, jest luz.

I co to ja chciałem…  : sezon mamy. Czyli ja mam dużo pracy i chwilowo nie mogę patrzeć na sportowe ciuchy, a Zuzia z Jaculą – dużo treningów i startów. I wszyscy się kręcimy wokół jednego. Dziś chciałem napisać o Zuzi-pływaczce, bo ona – biedactwo też w klasie sportowej – wstaje codziennie raniutko, by na siódmą być na basenie i przed lekcjami zrobić solidny trening pływacki, po południu jeszcze raz basen, raz siłownia. A, że jest bardzo sumienna – treningi owocują:  w zeszłym tygodniu Zuzia zdobyła srebrny medal w swojej kategorii wiekowej w pływaniu na 100 m stylem klasycznym (żabką) na ważnych, ogólnopolskich zawodach w Rawiczu .  I to jest duża rzecz! Na zdjęciu ta w różowym:

My natomiast z Jaculą pobiegliśmy Cross Straceńców – fajna przygoda: bieg po torze motocrossowym , z przeszkodami ( rowy z wodą i tzw. ściana płaczu – górka, z której strażacy leją wodę i robi się ostre błoto). Jacula był trzeci, ja ledwo  (ale jednak!) się dowokłem. Mojego widoku sobie oszczędźmy, popatrzmy jak po błocie zjeżdża Jacula:

i t tyle na dziś- kronikarsko. Jutro może się wywnętrzę politycznie i napiszę cokolwiek o wesołej gromadce naszych kandydatów na prezydenta – wszak kampania ma się ku końcowi . Ale to nie na tym blogu :)

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS
  • Facebook
  • Vimeo