RSS
 

Notki z tagiem ‘pedagogika’

foch

03 lis

Nie pamiętam już o co chodziło – w pewnym momencie Zuzia stanęła w drzwiach kuchennych w rozkroku, z założonymi rękoma i z miną która mówiła sama za siebie.

- Mam focha… - oświadczyła

- I co z nim zrobimy??

- …

- Może usiądź i sobie z nim porozmawiaj?

- …

- albo zaśpiewaj mu piosenkę?…

- …

- poczytaj mu coś?…

- …

- albo wyprowadź na spacer??

- …

- wiem! wiem! – narysuj mu portret!

- No dooobrze. – powiedziała i odwracając się na pięcie pognała do swojego pokoju.

Po jakimś czasie z uśmiechem przyniosła mi portret Focha, który wisi teraz w moim grajdole. Taka historyjka – gdyby ktoś nie wiedział co zrobić z fochem… ;)

ale inne sposoby mile widziane (bo jak wiadomo z fochem nieraz ciężko sobie poradzić)

 
Komentarze (11)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

no i masz! wakacje…

29 cze

Czyli: chata pełna i zero spokoju ;) Dzieciaki przyniosły świadectwa, wow. Na wszelki wypadek nie przypominałem im o zabawie w porównywanie świadectw ze świadectwami rodziców. Odnotujmy, że Zuzia ma średnią ocen 5,2 ;  Maciek 4,5 ; Jacula też zupełnie przyzwoicie, zważając na to, że inwestuje cała energię w sport, a w liceum nie ma z tego powodu żadnej taryfy ulgowej.

Taki dialog spontaniczny z wczoraj – Jacula:

- Popatrz, nie mam żadnej dwójki, a wiesz ile osób miało…

Na to Maciek:

- A a nie mam żadnej trójki, a wiesz ile osób miało

I Zuzia:

- A ja nie mam żadnej czwórki, a wiesz ile osób miało!  

:D

A uprzedzając żarty, które zazwyczaj zbywam milczeniem z racji tego, że zupełnie mnie nie śmieszą z racji tego, że niektóre tematy traktuje bardzo poważnie : „pasa nie trzeba było wyciągać”. Dodam więc – trochę przy okazji , a trochę za sprawą emocjonalnej jazdy pod wpływem głośnego, znakomitego czwartkowego reportażu Mariusza Szczygła: nigdy, pod żadnym pozorem nie biję swoich dzieci. I uważam, że żaden dorosły nie powinien tego robić pod żadnym pozorem. Jeżeli nie umie nie bić – to niech się nauczy. Są książki , warsztaty, kompetentni ludzie.
Pisałem o tym niejeden raz i z upływem czasu moje poglądy w tym temacie są jeszcze bardziej wyraziste. Sorki za ten dydaktyzm – czułem taka potrzebę.  Pisałem o tym TU , TU i TU

Wracając do początku wakacji: zrobiliśmy sobie imprezę. Najpierw pojawił się pomysł, że zamówimy pizzę. Potem jednak postanowiliśmy ją zrobić . Mało tego: każdy chciał zrobić  swoją. Ok 18-tej pojechaliśmy z żoncią po produkty, i zaczęliśmy imprezę w kuchni. Nie lubię gdy mi się ktoś po kuchni kręci w trakcie roboty, a już zupełnie gdy mi siada w grajdole – tym razem jednak uczyniłem wyjątek i  w kuchni przez cały wieczór harcowało piec osób oddając się niczym nie skrępowanej kulinarnej twórczości . Impreza trwała do północy. Było – nie powiem – bardzo wesoło. Zrobiliśmy pięć blach – każdy miał swoją kompozycję (wiadomo: pomidory, pieczarki, boczek, szynka, cebula, czosnek, kukurydza, groszek, zioła, sery żółte, mozarella). I gdyby przyszło się bawić w jakieś werdykty – głosowałbym na pizzę Jaculi, chociaż Zuźka i Maciek też zrobili kompozycje smaczne i oryginalne. Ostatecznie każdy miał to co lubi i to była najwieksza zaleta naszej imprezy.  Przy okazji znalazłem przepis na ciasto, który jest absolutnie doskonały – pewnie jeszcze do wieczora umieszczę go na męskich smakach, żeby zawsze mieć pod ręką – takie  ciasto, które można kręcić na palcu (jak czasem na włoskich filmach można zobaczyć). Jeszcze nam nie wychodzi do końca, ale praktyka czyni mistrza . Około północy poszliśmy spać ze zdumieniem stwierdzając, że każdy zjadł blachę pizzy ! Matko…!  I tak zaczęły się wakacje…

a  rano kuchnia wygląda, jakby właśnie przeszła przemarsz głodnego wojska … zanim jednak się nią zajmę -lecę spalić kalorie ;)

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS
  • Facebook
  • Vimeo