RSS
 

Notki z tagiem ‘codzienność’

„Nad czym tak myślisz ?”

15 wrz

- zapytała mnie żoncia , jako już trzecia osoba dzisiejszego ranka, gdy siedziałem przy porannej kawie czytając najnowszy Pilchowy felieton , co chwilę przerywając i spoglądając w okno . Szczerze: nie lubię tego pytania. Co prawda  jest ono bardziej konkretne niż enigmatyczne „co tam ?” lub „co słychać?” (nie znoszę!), „jak tam” lub „jak leci?”. Bardziej konkretną zaczepką jest „co porabiasz?” , ale tylko z pozoru (też nie lubię) … Jakiś zamiennik? Próbowaliśmy na wakacjach z friendową Asią coś wymyśleć – i myślimy do dzisiaj…„Co dobrego?” na razie wygrywa, bo „dokąd zmierzasz” – choć ciekawe, brzmi nieco dziwnie…  a jeśli pojawi się coś jeszcze – damy znać…

Co do „nad czym myślisz”:  akurat to nad czym myślę jest rzeczą zdecydowanie intymną. Jeśli uznam, że myśl nalezy wyrazić, sam to robię wówczas , gdy -po pierwsze – coś będzie  ”przemyślane”, po wtóre – będzie się nadawało do ogłoszenia. . Jeśli nie – nie ma co pytać i mieszać –  nie o wszystkim o czym się myśli należy mówić… Poza tym wyczytałem, że mężczyźni , którzy podobno – statystycznie rzecz ujmując – 13 razy na dobę myślą o seksie ;) –  bardzo nie lubią tego pytania stawianego przez żony.

Ja akurat o seksie nie myślałem – raczej o jesieni i o … świętej pamięci metropolicie Mediolanu… O tym drugim może napiszę innym razem – przeproszę się przy okazji z myślami paradoksalnymi - najbardziej zaniedbanym z moich blogów…  a tymczasem o jesieni:

Z perspektywy mojego okna – na piątym piętrze wieżowca przy obwodnicy jesień nie zaczyna się mimozami(jak głosi najpopularniejsza jesienna piosenka)… zaczyna się wiatrem. Ot: było lato, powiało dwa dni i już wszystko jest inaczej. Czas przeskoczył. Liście się żółcą i spadają, chłodzik się zrobił, nawet słońce inaczej świeci,a rano pojawia się rosa i lekkie mgiełki.

W życiu też wiatr. Właśnie wieje. Jak przestanie nic już nie będzie jak dawniej. Pocieszam się,że ten wiatr jest przeze mnie akceptowalny. Nie to, co te burze i tornada sprzed siedmiu/ośmiu lat.

Trudno się skupić, mysli krążą i wciąż jakieś dygresje – nowa praca, koniec studiów , ślub i wesele… z kazdym tematem wiąże się kilka pomniejszych i gdy tylko człowiek zajmie się jednym tematem, myśli krążą wokół kilku pozostałych… jak więc odpowiedzieć na „Nad czym myślisz ?”  Nie sposób… Taki czas… wiatry i zawirowania…

Z ostatnich wydarzeń, kronikarsko: Byliśmy z żoncią w Łodzi dopinać wesele. Przeszliśmy na „ty” z Anią i Bogusiem. Zważywszy , że Boguś jest trzy lata starszy od mojego ojca było trochę śmiesznie. Ludzie bardzo sympatyczni prowadzący ciche , higieniczne , ustabilizowane, mieszczańskie życie… miałem wrażenie, że przejmują się nieco bardziej od nas. W sumie szło się dogadać.

Do tego zakupy, zakupy… wczoraj z Miśkiem kupiliśmy ślubne buty, a przedwczoraj z żoncią i Zuzią spędziliśmy trzy godziny w przybytku zwanym Cuprum Arena… Centra handlowe podziwiam za architekturę, ale długo tam nie wytrzymuję. Moje kobiety wytrzymują dłużej, ale nie bardzo się potrafią na coś zdecydować.Ćwiczyłem cnotę cierpliwości i obsiadywałem wszystkie ławeczki. Po trzech godzinac wyszliśmy – ja miałem w ręku dwie gazety (nowe Kontynenty – mniam!), a dziewczyny nic… Następnego dnia żoncia kupiła sukienkę na wesele w pobliskim sklepie, wychodząc na 20 minut z domu. Takie historie.

co do nowej pracy – ustaliłem, że do wesela siedzę na miejscu i pracuję „statycznie”, a później – jak znam siebie – zatracę się w nomadowaniu…

a dzisiaj jedziemy do lasu….

może ktoś ma ochotę na Bieg Straceńców 7 X ?? zapraszam! kawka i szarlotka u dudiego gratis! Biegnę ja i Jacula. Będzie fajnie, zwłaszcza , że będzie „po wszystkim”. Cel minimum: ukończyć, cel maximum: nie być ostatnim…

no dość już dość…  kończę tą notkę, w której same tylko dygresje…. ale taki czas:  zupełnie nie sposób myśleć nad czymś jednym…

——————————–

cytat na dziś, Haruki Murakami:

„Doszedłem jednak do wniosku, że ponieważ porażka nie wchodzi w grę, muszę poświęcić się temu całkowicie”


 
Komentarze (11)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

zamiecha

20 lip

jak zwykle, wiele się dzieje i nie masz spokoju mimo, że wakacje (a może: zwłaszcza, że…)

- Jacula pojechał na Olimpiadę Młodzieży i najważniejszą rzeczą wczoraj było ogolić nogi. Najpierw się radził tuzina starszych i młodszych kobiet, potem kupił jakiś krem i wieczór spędził na goleniu… Wyglądał po tym, jakby biegał przez cierniste krzaki ale był z siebie bardzo zadowolony. Mnie się zupełnie nie chce wierzyć, że golenie nóg zwiększa opływowość czy aerodynamiczność, ale jeśli to ma sportowcowi coś przestawić w głowie i dodać wiary w siebie, to proszę bardzo! może sobie ogolić, co uważa…

Tak więc jutro (w sobotę) proszę o westchnienie za Jaculę w okolicach południa bo te zawody liczą się potrójnie – 1. że Mistrzostwa Polski, 2.że jeśli podium na zawodach tej rangi to prezydent da stypendium sportowe, co zapewniłoby Jackowi stały dochód przez rok 3. zgłosił się drugi indywidualny sponsor , który właśnie obserwuje i podejmuje decyzje (pierszym indywidualnym sponsorem jest newline, która dostarcza Jaculi odzież sportową, ten drugi jest od sportowej elektroniki)

Gdyby ktoś był w Krakowie, i chciał pokibicować to zapraszam do Kryspinowa na 12.30 – wszystkie informacje i mapka tutaj

Natomiast Misiek miał kleskę urodzju jeżeli chodzi o pracę. Bo jak nie było, to nie było a gdy się znalazła, to od razu dwie. A że Misiek jest trochę chojrak, to sobie pomyślał, że weźmie obie na raz ( w dzień na budowie, w nocy w hotelu) ale mu przeszło po jednym dniu i pozostał w budowlance. I bardzo sobie chwali układanie bruków, chociaż jako dla wykwalifikowanego andragoga świeżo po licencjacie jest to na pewno zupełnie nowe doświadczenie … I wszyscy twierdzimy, że trochę pracy fizycznej dobrze mu zrobi, co zresztą on sam potwierdza :)

i takie to historie…

* * *

filmomaniakom polecam bardzo film Niewinne kłamstewka – kino europejskie, a konkretnie : francuskie. Nie jest to film z gatunku tych które ostatnio polecałem (ocieplaczy z pozytywnym przesłaniem) To raczej dramat egzystencjalny będący równocześnie komedią (tylko w Europie potafią zrobić coś takiego) Grupa przyjaciół – zgrana paczka – jedzie na wakacje – które są dla wszystkich w jakiś sposób oczyszczające.. wobec pewnego doświadczenia, wszyscy poznają się na nowo… Jeśli by spróbować krótko film określić – jest to film o relacjach… No i obsada!!! Piękna i znakomicie grająca Marion Cottillard (pamiętamy ją z „O północy w Paryżu”) wysuwa się zdecydowanie na czoło w rankingu moich ulubionych aktorek, wyprzedzając nawet Scarlett, która ostatnio jakoś nie trafia w role… i znany z „Nietykalnych” Francois Cluzet, który tym razem wszedł w rolę bardzo dynamiczną i świetnie sobie z nią poradził. Zresztą: wszyscy aktorzy spisali się znakomicie. Całości dopełnia dobra  muzyka, nawiązująca trochę do epoki dzieci kwiatów. Ogląda się świetnie i  jak dla mnie ten film to wielkie dzieło – najlepszy francuski film, jaki widziałem od czasów Jeszcze dalej niż północ.



 
Komentarze (9)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

jakoś

05 lip

znosimy te upały

i wakacjujemy się lipcowo – każdy na swój sposób

jedni dynamicznie, drudzy statycznie…

Najbardziej dynamicznie chyba Jacek, którego wyprawiliśmy na obóz sportowy nad jezioro i ćwiczy biedactwo, coby na olimpiadzie dobrze wypaść… (przy okazji: przyjęli go do liceum, co było do przewidzenia) Najbardziej statycznie natomiast Misiek, który od rana do wieczora ogląda filmy albo też gra w Diablo walcząc z mocami ciemności, w przerwach się odżywiając.  Mam nadzieję, że to tylko forma odreagowania po studiach a nie nowy styl życia (bo kto go tam wie, jak te studenty w tym Wrocku żyją?) – ;)

reszta w przedziale statycznie/dynamicznie sytuuje się tak pomiędzy – ale generalnie jest klimat „róbta co chceta” i każdy robi to co lubi – przynajmniej w pierwszej części wakacji jest na to  przyzwolenie – potem się jakoś pozbieramy i weźmiemy w garść.

W ramach „róbta co chceta” wymyśliliśmy, że zrobimy dzisiaj pierogi (bo lubimy)- z truskawkami i ruskie, co zajęło nam pół dnia i zrobiło z domu saunę… przy okazji uświadomiliśmy sobie, że o wiele bardziej lubimy pierogi jeść niż robić… pod wieczór więc uciekłem z Zuźką na basen – basen wieczorem jest najfajniejszy, najpuściejszy i najtańszy zarazem i to była najprzyjemniejsza część dnia…

i tyle na dziś, bo co by tu jeszcze ?…  upały sprawiają, że mózg się spłaszcza i ciężko coś mądrego wymyśleć.

* * *

z filmowej beczki :

wczoraj bardzo ciekawy film – jeśli ktoś potrzebuje ocieplacza – z dawką refleksji, humoru, wzruszeń i egzystencjalnych dylematów (ale bez przesady z tymi dylematami – w końcu Amerykanie zrobli z Hollywood) a do tego klimaty wędrowczo-pielgrzymie z Camino de Santiago w tle – polecam film Droga życia z Martinem Sheenem w roli głównej. Obejrzeć film z wielką przyjemnością, powędrować z głównymi bohaterami, po czym pozostać na długo w zamyśleniu – bo reżyser , mam wrażenie chce zadać widzowi przy okazji kilka ważnych pytań – to jest to, co tygrysy bardzo lubią

 
Komentarze (12)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

świat

14 cze

się zmienia … pędzi do przodu jak szalony i czasami nie zauważamy, że czynności i zachowania zupełnie normalne i oczywiste – stają się dziwne, archaiczne, niedzisiejsze…. bardzo to jest dziwne i ostatecznie trudne do ogarnięcia… nie wiem też, czy to dobrze, czy źle – zależy w którą stronę popatrzeć… panta rhei – zmienia się porządek świata, sposób życia, zwyczaje , poglądy a do tego dzieje się to zupełnie niepostrzeżenie…

Dziś na przykład Zuzia miała napisać w zeszycie notatkę o lisach – przychodzi, żebym jej pomógł. Staram się – jeżeli chodzi o szkolne zadania – nigdy nie robić nic za dzieciaki. Ewentualnie coś podpowiadam, wskazuję kierunek, sprawdzam. Mówię więc Zuzi:

- Weź „Księgę zwierzat”, albo „Encyklopedię zwierząt” – (bo mamy w domu jeszce trochę książek) – znajdź hasło „lis” i napisz notatkę…

a ona na to:

- Tak po staroświecku ??

Już następne pokolenie pewnie, żeby się dowiedzieć co to jest encyklopedia, będzie musiało sobie wygoglować… ;)

 

 
Komentarze (10)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

kalejdoskop

03 cze

wszyscy w domu, chata pełna
dziesiątki spraw, historii, radości i problemów
każda minuta jest inna
co rusz inny temat z innym człowiekiem

a to z Miśkiem, który właśnie skończył studia, sprowadził sie do domu i kombinuje co dalej (dobrze kombinuje!)

a to z Kubą , który szykuje sie do pierwszej poważnej roboty w ramach Euro 2012

z Jackiem, który ma właśnie aquathlonowo – triathlonowy sezon i bardzo dobrze mu idzie pomimo , że jest młodszym juniorem wygrywa już z seniorami

z Maćkiem, który jeśli właśnie nie filozofuje , to chwali się nowymi trikami piłkarskimi

z Zuzią, która wciąż coś nowego wymyśla i przychodzi z jakąś sprawą z częstotliwością raz na dziesięc minut

i z żoncią, którą powinienem był wymienić jako pierwszą , a z nią oczywiście o wszystkim – o życiu, dzieciakach,

o codzienności,o pracy, o nas…

obok mojego kuchennego grajdoła co rusz ktoś przechodzi, wpada przelotem, przysiada przy stole, pielgrzymuje do lodówki, przychodzi z zapytaniem – czasem się czuję jak w takim specyficznym teatrze życia… albo inaczej: w kalejdoskopie, gdzie co chwilę, w zależności od konfiguracji pojawiają się nowe kształty, barwy, klimaty. W sumie pomimo że spokoju u nas uświadczysz w godzinach 0.30 -5.45 – lubię to… ;)

—————–

cytat na dziś – z filmu The Limits of control:

„Starzy ludzie z wioski mówią, że wszystko się zmienia, w zależności od koloru szkiełka, przez które patrzysz…”

a jeżeli o teatrze mowa – dziś rano, gdy już wyprawiłem Jaculę na zawody (kciuki!Puchar Polski!) obejrzałem rewelacyjny teatr – jeśli ktoś nie widział – polecam na niedzielne popołudnie:

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS
  • Facebook
  • Vimeo