RSS
 

Notki z tagiem ‘blogowanie’

wymienić się światami

03 lut

Jadąc krajową jedynką słuchałem sobie Dwójki. To bodaj jedyny program radiowy, w którym wiadomości nadają raz dziennie,a – jak pisałem niedawno – staram się unikać wiadomości, choć do końca się nie da. Te najważniejsze i tak do mnie trafiają, jak choćby o tym , co się obecnie dzieje na Ukrainie. Niemniej – dobrze mi z takim życiem. Powoli się przyzwyczajam, a i moi bliscy już rozumieją i wiedzą, że albo ja, albo bieżące wiadomości. Pomyślę co zrobić gdy minie ten założony miesiąc ( na razie mamy półmetek).

Słuchałem audycji „Zapiski ze współczesności” , w której pan Wojciech Malajkat dzielił się swoimi wspomnieniami. I mówiąc o współpracy z Jerzym Grzegorzewskim rzekł: „cieszę, się, że mogliśmy wymienić się swoimi światami”…

I to „wymienianie światami” siedziało mi w głowie już przez cały dzień. A i dzisiaj mi siedzi i  myślę o blogowaniu jako takim. Bo w sumie co my tutaj robimy w blogosferze? Czym są te wszystkie brogrolle, linkownie i systemy komentarzy jak nie „wymienianiem się światami”? Czy pisząc o życiu, o zainteresowaniach, pasjach, spostrzeżeniach, o tym co komu w duszy gra, czy nawet o przysłowiowej dupie Maryni – nie dzielimy się swoim światem?  a czytając siebie nawzajem nie „wymieniamy się światami”?

I dobrze – jakiekolwiek są powody naszego blogowego wywnętrzania. Ja lubię. Bo to jest najbardziej pozytywny aspekt blogosfery: mogę podzielić się kawałkiem swojego świata (bo przecież nie całym), ale też zobaczyć inne światy, niektóre po czasie stają się w jakimś sensie „moje” – wpływają na mnie, dają do myślenia, albo po prostu wzbudzają we mnie takie emocje , że z jakichś powodów stają się bliskie.

Mam swoje klucze i preferencje. Bardzo się cieszę, gdy znajdę kogoś od mojej małpy, z bólem patrzę na blogi , które gasną albo zaprzestają działalności. Chociaż – przyznać trzeba -blogosfera zrobiła się tak olbrzymia i różnorodna, że coraz trudniej znaleźć mi coś swojego. Wciąż szukam i znajduję. I czasami „jestem znajdowany” – z czego również ogromnie się cieszę.

No to wyjdzie mi notka jak toast gruziński: niech żyją różne światy! i niech żyją blogi! Różni mądrale wieszczą zmierzch blogosfery. Ja myślę że nie… może jakaś ewolucja ale póki na blogach znaleźć można będzie znaleźć parę dobrych i szczerych myśli, póki można będzie „wymienić się światami” – będzie dobrze.

cytat na dziś – z Małego Księcia:

- Dzień dobry – powiedział lis.
- Dzień dobry – odpowiedział grzecznie Mały Książę i obejrzał się, ale nic nie dostrzegł. [...]
- Ktoś ty? – spytał Mały Książę. – Jesteś bardzo ładny…
- Jestem lisem – odpowiedział lis.
- Chodź pobawić się ze mną – zaproponował Mały Książę. – Jestem taki smutny…
- Nie mogę bawić się z tobą – odparł lis. – Nie jestem oswojony.
- Ach, przepraszam – powiedział Mały Książę. Lecz po namyśle dorzucił: – Co znaczy „oswojony”?
- Nie jesteś tutejszy – powiedział lis. – Czego szukasz? [...]
- Szukam przyjaciół. Co znaczy „oswoić”?
- Jest to pojęcie zupełnie zapomniane – powiedział lis. – „Oswoić” znaczy „stworzyć więzy”.
- Stworzyć więzy?
- Oczywiście – powiedział lis. – Teraz jesteś dla mnie tylko małym chłopcem, podobnym do stu tysięcy małych chłopców. Nie potrzebuję ciebie. I ty mnie nie potrzebujesz. Jestem dla ciebie tylko lisem, podobnym do stu tysięcy innych lisów. Lecz jeżeli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla ciebie jedyny na świecie.

i potem jest jeszcze cały wspaniały rozdział XXI.. :)

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

12 lat

30 cze

z okazji dwunastej rocznicy istnienia bloga – alfabet:

A po cholerę mi ten blog? Chyba trzeba być idiotą, żeby swoje życie wystawiać przez tyle lat na widok publiczny, zupełnie nie wiedząc kto te moje wypociny czyta i w jaki sposób to wykorzysta? Bo niby pseudonim, ale przecież wnikliwemu czytelnikowi ustalenie mojego nazwiska zajmie najwyżej kilka minut. Co wiec tutaj robię? dzielę się swoim życiem. To dzielenie ma wiele wymiarów (zwykła codzienność, wydarzenia, filozofia życiowa, światopogląd,ale też książki , filmy i rożne mało ważne pierdoły). Po co?

Bo tak naprawdę – nie wiem. Ale może z okazji tej dwunastej rocznicy pokuszę się o jakąś odpowiedź? znajduję kilka powodów – po pierwsze : dla siebie jest to bowiem miejsce, gdzie w jakiś sposób porządkuję myśli , zapisuję spostrzeżenia, opisuję pasje, rozmyślam – tak! ci co piszą , że si bloguje w celach terapeutycznych też pewnie mają rację! dla innych: bliskich, którzy traktują ten blog jako swoistą
kronikę rodzinnych wydarzeń (wartość tej kroniki widać, gdy sięgnie się do notek sprzed dziesięciu lat),czytelników,czyli każdego, kto tu zajrzy chce te wypociny czytać… z tego czytania czasem rodzi się fajny kontakt… bywa,ze czytelnik staje się przyjacielem… Dziś -  mam chyba więcej znajomych i przyjaciół poznanych dzięki temu blogowi .

Cytat na dziś – to „stała rubryka” acz nieregularna. Mam taki specjalny kajecik, gdzie jak mnie coś poruszy -to bach do kajecika, a potem bach no bloga! – i co w związku z tym? dzięki cytowaniu ciekawych rzeczy i światłych ludzi człowiek wychodzi na mądrzejszego niż jest ;) -ot -stary zabieg manipulacyjny.

Dudi – skad się wziął? ano z „podróży za jeden uśmiech”, dziecięciem bedąc w podstawówce miałem taką ksywę pochodząca od sławetnego Dudusia granego przez Filipa Łobodzinskiego. Selwa jednak – niemal na początku istnienia bloga – skojarzył ją z
postacią paradoksalnego ptaka stworzoną przez pana Andrzeja Dudzińskiego, która to postać tak mi się spodobała, że niemal się z nią utożsamiłem.

Ewolucja – blog ewoluuje… razem ze mną. Dziś już jestem zupełnie inny niż tamten facio sprzed dwunastu lat. I blog też jest inny, choć znać w nim jakieś continuum. Podstawowa różnica (poza życiowym doświadczeniem i innym patrzeniem na świat, i życie): wtedy nikt (nawet żoncia) nie wiedział , że coś piszę, a czytelnicy nie wiedzieli kim jestem. Z biegiem czasu wszystko się wydało i trzeba być bardziej ostrożnym. Nie piszę też dzisiaj o problemach ani o smutkach. Tudzież o ciemnych stronach mojej duszy. Myślę, że z czasem coraz mniej tu będzie rodzinnej codzienności. Czego będzie więcej? się zobaczy. (w temacie ewolucji zobacz też: Małpa)

Forum i facebook – obok bloga ważną internetową rzeczywistością było forum. Uczestniczyłem w kilku forach, z których za najważniejsze i najbliższe sercu było wielodzietni.net, które dziś straciło swoją dynamikę. Wiem , że parę osób z tego
forum wciąż tutaj zagląda. Stamtąd też mam dobrych znajomych i przyjaciół, z którymi wciąż utrzymuje kontakt. To bardzo fajny sposób komunikacji. Szukam takiego, które bymi odpowiadało i nie bardzo mogę znaleźć. Może jakieś założę? ;)  Facebook jako platforma komunikacji jest dopełnieniem bloga. Na fanpage’u tego bloga zamieszczam oczywiście każdą nową notkę oraz wiele mniejszych – ważnych dla mnie drobnostek.Żeby być na bieżąco wystarczy tam wejść i kliknąć „lubię to” ;)

Głupia czy mądra notka? (było o tym ostatnio) Ano właśnie… nieraz jest tak, że człowiek się napoci, natworzy, czas poświęci i zero odzewu… a nieraz totalny banał wywołuje lawinę komentarzy. Cóż więc? Złoty środek :) Bo na blogu – jak w życiu – bywa poważnie, ale
muszą być też momenty oddechu.

Hejterzy i hipisi. Hejterów na szczęście nie miałem. Nawet te notki, które trafiły na jedynkę onetu nie wywołały wielkiego odzewu.Może dlatego , ze na tym blogu unikam kontrowersyjnych tematów ? A jeżeli już to z umiarem, Na „paradoksalnym” kiedyś się jakiś hejter zdarzył. A do hipisów mam sentyment. Zostało mi po nich umiłowanie wolności i wstręt do ideologii wszelakich.

Inne blogi – są, bo uznałem, że formuła wypracowana na dudi.blog  nie pasuje do wszystkich tematów. Mam więc swoją książkę kucharską, czyli: męskiesmaki, mam też blog ksiażkowy, gdzie z racji manii katalogowania spisuję swoje lektury i dodaję siedmiozdaniowe opinie, są myśli paradoksalne – społeczno-polityczne, ale zdechły ostatnio – może jeszcze odżyją.W temacie „innych blogów” jeszcze nie powiedziałem ostatniego słowa. ;)

Jeżeli chodzi o komentarze – to z okazji tej rocznicy przyznam się do pewnej słabości (słabości ci u nas dostatek, a tą opiszemy): blogerem to ja może i jestem, ale komentator ze mnie żaden… Ileż to komentarzy napisałem a nie opublikowałem! Tak naprawdę to myślę, że publikuję jeden na pięć napisanych. Dlaczego? Z różnych powodów -zazwyczaj wydaje mi się zbyt banalny, mało warty, głupi, nie na temat, albo zastanawiam się czy nie zrobi komuś krzywdy?albo też „gdzie ja na TAKIM blogu będę się wypowiadał”? Ostatecznie wychodzi ze mnie milczek, ignorant albo cichy obserwator…  Regularnie obiecuję sobie, że to zmienię- zwłaszcza na blogach, które kocham (mam takie) ale nic z tego nie wychodzi. Czasem po dwóch piwach jakaś śmiałość przychodzi, ale wtedy jest już zupełnie bez sensu… ;) Jakkolwiek by nie było -Wy nie idźcie tą drogą!, bowiem każdy bloger oczekuje komentarzy jak kania dżdżu! Ja też. :)

Kneziowisko – multiblog a zarazem ważne dla mnie środowisko, którym moderuje Kneź Okrutnik – bardzo fajni, dobrzy i ciekawi ludzie spotykający się na Watrowisku – jedynym w swoim rodzaju spotkaniu ludzi, którzy poznali się w necie.

Linki – linkownia to blogi, ktore odwiedzam, cenię i czytam. Niektóre komentuję (patrz hasło:Jeżeli chodzi o…). Ale, ze z natury jestem niespokojnym duchem wciąż szukam nowych, fajnych blogów. Czasami znajduję.

Łap chwilę = carpe diem , ważna dewiza -zwłaszcza dla blogera.

Małpa – do każdego , kto „pochodzi od mojej małpy” czuję wielką sympatię, nawiązuję z nim szybko nić porozumienia, rozumiem się z nim(czasem nawet bez słów) i podobnie patrzymy na świat, życie i człowieka . Jak takiego poznać? No „po gębie”… lub też po wyrażanych myślach, czynach i słowach. Oczywiście ten od mojej małpy nie musi zgadzać się ze mną ze wszystkim, przyjmować mój światopogląd itp… tu chodzi o coś innego, czego nie sposób ubrać w słowa.

Nie lubię prostaków. Zwłaszcza radykalnych.

Odsłony – na ile się odsłaniać na blogu? Nie wiem. Czasem wydaje mi się,że ja się odsłaniam za bardzo. Z drugiej strony: nie przyniosło mi to jak do tej pory żadnej przykrości. Z trzeciej strony – ten gość, który wyłania się z bloga to trochę ja,ale nie do końca. Żeby był prawdziwy -trzeba by te jasne kolorki nieco złamać ;)  Ale też go lubię !

Ptak paradoksalny – zobacz: Dudi

Rodzina – dla mnie jedna z najważniejszych rzeczy w zyciu, to chyba widać. Na blogu pisze jedynie o tej najbliższej – czyli o żonci i dzieciach. Uważam, że wypracowaliśmy na tyle fajny model, że warto się nim podzielić. Nie, żebym miał jakieś poczucie misji, ale wkurzają mnie powszechnie funkcjonujące stereotypy na temat rodzin wielodzietnych. Znam wiele takich rodzin i praktycznie wszystkie do tego stereotypu nie pasują .Nasza także.

Statystyki – oczywiście, że zaglądam. Z ciekawości. Ale nie piszę dla statystyk, ani tez żeby je podbić.Nie piszę też pod target -robię swoje,a kto chce – ten czyta. Niemniej wiem , że czyta mnie więcej kobiet niż mężczyzn (ale to norma w blogosferze) i najwięcej – ponad 36% osób w wieku 35-44. Jest też 7% osób w wieku 13-16 lat! trzeba więc być ostrożnym, cieszy mnie 7% meżczyzn w wieku 25-34.

Tematy – się zmieniają. Myślę, że z czasem będzie coraz mniej o dzieciach, wychowaniu itd. (które to tematy bardzo lubię) z racji tego, ze dzieci rosną i wyfruwają z gniazda.Więcej będzie tego „co mi w duszy gra” – może o książkach, filmach, ludziach, filozofiach różnorakich, podróżach? . Ale to się zobaczy. Zależy od tego co się w życiu będzie działo. Oczywiście – polityki tutaj unikam i tak zostanie.

Uważam, że to, co w życiu wyszlo mi najlepiej, to dzieci: Misiek, Kuba, Jacula, Maciek i Zuzia. Jestem dumny z nich wszystkich i każdego z osobna.

Wartości – „Bądź zmianą, którą chcesz zobaczyć w świecie” – kto nie widział, bądź nie cytował tego tekstu Mahatmy Gandhiego? To jest wszystko w temacie wartości. Bo nie tyle ważne jest to co się mówi ale czym się żyje. Tak więc: czy blog, który pokazuje życie nie jest blogiem o wartościach? Wszak to one najbardziej wpływają na zachowania . Jeżeli ktoś chce jakichś deklaracji w tym temacie: jestem chrześcijaninem – katolikiem, politycznie : konserwatywnym liberałem (jest takie dziwadełko )

Za kilka lat na pewno będę prowadził tego bloga – nie lubię znikania w necie -irytuje mnie – zwłaszcza w blogosferze: jak ktoś zniknie, to go dramatycznie szukam… „jesteś odpowiedzialny za to co oswoiłeś” pisze Exupery w Małym Księciu. Nawet gdy zniknę – powiem gdzie mnie znaleźć

Żoncia – ktoś kogo kocham, ktoś mi najbliższy, kto jest ze mną na dobre i na złe, jedna z najważniejszych bohaterek tego bloga ale też wierna czytelniczka. :)

 

rys. A.DUDZIŃSKI

 
Komentarze (34)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS
  • Facebook
  • Vimeo