RSS
 

w Polsce

07 wrz

I tak jeżdżę po tej Polsce wzdłuż i w poprzek. Tylko w ostatnim tygodniu byłem w Kamieńcu Ząbkowickim, Lublinie , Łodzi i Warszawie a już zaraz się zbieram do Kutna – wrócę w nocy z soboty na niedzielę. Troszku jestem zmęczony. Mam w tych podróżach szerokie pole do obserwacji – ludzi, krajobrazu i tak zwanej rzeczywistości. Jeżeli chodzi o krajobraz – podobają mi się obrzeża, centrum mniej.  Ludzie zaś, jacy są, każdy widzi. Co ja się będę rozpisywał.

„Prawda jest taka” – jak to mówią koledzy z prawicy , że gdy rozdajesz coś za darmo, to w społeczeństwie budzą się demony. Cwaniactwa, zachłanności, kombinatorstwa. Nie w całym – w części, nawet napiszę: w mniejszej cześci, ale ta mniejsza część oddziałuje na całą resztę. Na mnie również. W robocie gdzieś coraz bardziej znika moja dobroduszność – mus taki. Bywa , że robię się stanowczy, poważny a nawet nieuprzejmy.  Ostatnio gdy  robiliśmy promocję paragonową dla jakiegoś sklepu (pokaż paragon, dostaniesz kiełbaskę) to byli tacy, którzy przynosili po siedem paragonów każdy po 90groszy.  Gdy robiłem grilla dla pracowników dużej firmy w Warszawie z okazji jubileuszu, od razu pojawiło się wielu (większość!) pracowników innych firm z tego samego biurowca, by się załapać na darmowe żarcie – musieliśmy na szybko wymyślać jakiś system identyfikacji. Gdy robię degustacje (degustacja polega na tym , by spróbować i potem ewentualnie sobie kupić – gdy smakuje) niektórzy obracają w koleje po pięć razy, a o porcję „dla chorego” w domu prosi tyle osób, że należy mniemać, że pół Polski jest obłożnie chora. Ja tłumaczę cierpliwie ideę degustacji, chłopaki zaś ukłuli złośliwe powiedzonko, że kiełbasa to nie lekarstwo. Ja jeszcze nie użyłem, ale czasem się ciśnie na usta. Zwłaszcza, że cwaniaków i kombinatorów  cała masa – poznaję po oczach. Uczyłem się tego kiedyś za grube pieniądze, teraz się przydaje. Potrafię też poznać kto jest w autentycznej potrzebie i głodnemu dam nawet po cichu w torbie. Czasem gdy o naszej akcji dowiadują się lokalni menele obok stoiska robi się „wesoło”. Gdy robi się niebezpiecznie – jak wtedy, gdy w Opolu zaczęli się bić i rzucać butelkami – wtedy wołam ochroniarzy ze sklepu, albo instytucji. I tak to leci.

Oczywiście , że w bardzo wielu przypadkach (a może nawet przede wszystkim) spotykam się z wdzięcznością i życzliwością, ale, niestety ci z poprzedniego akapitu burzą obraz. Oni dają się poznać, oni wiodą prym – mniejszość wpływa na obraz większości. I co zrobisz? nic nie zrobisz. Mamy też podobnie w skali globalnej – czyż nie?

to miała być dłuższa notka i końcówka miała być pozytywna – ale niech już zostanie tych kilka historyjek –  w tym momencie muszę spadać… wrócę za trzy dni  :)

to chociaż taki kolorowy obrazek na koniec, z Warszawy:

 

 

 
Komentarze (9)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~tuv

    7 września 2017 o 15:13

    !A!A!A no tak to jest niestety.Obserwacje socjologiczne ,obyczajowe i inne takie wymiatają.
    jednak życzę chwili oddechu w tym wirze.

     
    • ~dudi

      11 września 2017 o 11:53

      a dziękować , dziękować – i oddech czasem się znajdzie – na przykład dzisiaj :)

       
  2. ~Ultra

    7 września 2017 o 21:47

    Cwaniactwo było i jest. Psychologowie tony o tym napisali, jak zawsze usprawiedliwiając pazernych, a to wojną, a to PRL, a to trudnym dzieciństwem. Nie ma potępienia dla takich czynów, dlatego nikt się nie wstydzi wyłudzać.

     
    • ~dudi

      11 września 2017 o 11:58

      Ultro – rzecz w tym, żeby – może nie potępiać, ale dostrzegać,bo w końcu ci opisani przeze mnie nic niedozwolonego nie robili – a jednak coś zgrzyta, coś jest nie tak. Najwazniejsze , by cwaniactwo nie stało się normą…

       
  3. ~Watra

    10 września 2017 o 18:27

    Odnoszę Twoje refleksje – spostrzeżenia do ” polskiego WIELKIEGO grzybobrania/. Polacy ….poszli w las i zostawili po sobie wysypisko / mozna się ” dokształcić ” ze znajomości gatunków piwa, mocniejszych trunków, nazw dyskontów itp. / Wśród zbieraczy byli jednak i tacy , którzy do swych koszyków zbierali nie tylko grzyby ale i ślady niechlubne porzucone przez gawiedź. No cóż . Są ludzie i ludziska.

     
    • ~dudi

      11 września 2017 o 12:01

      Oj tak, oj tak Watro… na moich ukochanych łęgach odrzańskich co rusz ktoś coś wysypuje – a to śmieci, a to gruz… jak na ironię dwa kilometry dalej jest wysypisko i sortownia… :(

       
  4. ~andy

    11 września 2017 o 12:11

    Choremu to kleik jak pamiętam z bajki Pan Kotek był chory… „Z daleka pachniały mu szynki i ciasta… przed łakomstwem strzeż was Boże”!

     
    • dudi

      11 września 2017 o 13:19

      o! albo kaszka manna :)

       
  5. ~kbz

    12 września 2017 o 14:23

    Wszechobecne cwaniactwo jest nie do wytrzymania, na każdym kroku i wszędzie czychają cwaniaczki gotowe na wiele. Życzę aby nie przydażali sie na Pana drodze.

     
 

  • RSS
  • Facebook
  • Vimeo