RSS
 

czeskie klimaty

06 cze

przez te szesnaście dni poznałem Czechy od innej strony. Takiej zwykłej – nieturystycznej. Wszak nie byłem turystą – pracowałem. Z Czechami i dla Czechów. Na turystykę nie było absolutnie czasu.

Jak się wydaje – dzisiaj wiem o Czechach dużo więcej. Poznałem tak zwanych „zwykłych ludzi”, z wieloma miałem okazje porozmawiać, zobaczyć ich podejście do życia. Moja sympatia  do Czechów nie zmieniła się. Ani nie wzrosła ani nie zmalała.

Policzyłem, że w tym czasie wydałem ponad 6000 parków w rohliku. Odwiedziliśmy praktycznie wszystkie większe miasta. Zleceniodawca zarezerwował dla nas świetne hotele, więc można było odpocząć. Pracy było dużo i dużo jazdy samochodem, bo praktycznie każdego dnia pracowaliśmy w innym mieście. Najciekawszy był hotel, w którym z wewnętrznego atrium wchodziło się do pokoi na wszystkich poziomach. Trochę jak w Alcatraz, tylko warunki inne ;)  :

Zdarzały się też hotele z basenami – bardzo nas to cieszyło, można się było zregenerować po ciężkiej pracy:

Jako, że nasze hostessy były filolożkami czeskimi, każdego dnia starałem się nauczyć czegoś nowego – przynajmniej w zakresie podstawowej komunikacji i wykonywanej przeze mnie pracy. Pod koniec starałem się , by Czesi nie poznawali we mnie obcokrajowca. I nawet się udawało!

poniżej dowód na to, że Czesi , to ludzie z fantazją. Na śniadanie w jednym z hoteli tak podali jaja na twardo:

Czesi są spokojni, pogodni i symptyczni. Wielu facetów nosi długie włosy, wąsy (vide: Jaromir). O brzuchach zaraz napiszę. Ludzie bardzo często ubierają się „na turystę” i generalnie mają bardziej swobodne podejście tak do swojego wyglądu (a dlaczego nie zejść w kapciach do Tesco?), jak i do życia.  Czytają więcej od nas – to widać nawet po oczach, ale też po ludziach z ksiażkami w ręku lub pod pachą. Chyba mniej dbają o siebie niż my – są od nas znacznie więksi i to zarówno jeśli chodzi o wysokość i szerkość. Sprzyja temu czeska kuchnia – mączna, tłusta i jakaś taka mdła. Przyznam, że w tej nie zasmakowałem. Jednak czescy kucharze bardzo dobrze radzą sobie z kuchnią włoską i szerzej: śródziemnomorską i kulinarnym wspomnieniem tego wyjazdu są gnocchi z kawałkami kurczaka w sosie śmietanowo-szpinakowym. Niemniej na tradycyjne knedliki z porcją mięsa tudzież sztandarowy smażeny syr też się skusiłem.

Jeśli chodzi o piwo – to mimo legendy i tradycji piw czeskich – uważam, że nasze są lepsze. Czeskie mają właściwą sobie goryczkę, są nieco lżejsze (Czesi piją znacznie więcej piwa niż my, może dlatego mają takie wielkie brzuchy – mój to przy większości mały pikuś). Gdybym miał wyróżnić jakieś marki to najbardziej przypadły mi do gustu Starobrno i Bernard.

Spotykanie wielu ludzi naraz w różnych regionach pozwala na małe generalizacje. I tak z moich obserwacji wynika, że najcieplejsi i najbardziej otwarci są Czesi na północnym wschodzie kraju: ci z Ostravy, z Ołomuńca, w centrum są umiarkowani, a na zachodzie (Pilzno, Czeskie Budziejowice, Karlove Vary) bardziej powściągliwi. W Pradze to jest zupełnie inaczej bo Towarzystwo jest mieszane, co sprawia , że każdy czuje się tutaj w miarę swobodnie.

Prawdą jest, że my bardziej lubimy Czechów niż oni nas. Fakt, że wielu Czechów się tłumaczyło za swoich pobratymców świadczy, że coś jest na rzeczy. Odbyłem nawet kilka rozmów na tematy polityczne. Oni też z tym swoim prezydentem nie mają lekko.

Raczej jednak spotykaliśmy się z przejawami chęci niż niechęci -może dlatego, że rozdawaliśmy za darmo parki w rohliku? Z niechęcią spotkałem się może trzy, może cztery razy – z tego większość poległa na odwróceniu się na pięcie i odejściu po informacji, że jesteśmy z Polski. Ale jedna starsza pani zrobiła w sklepie awanturę: jak możecie wpuszczać tu Polaków, żeby sprzedawali swoje towary? Padł jeszcze argument, że „oni nas mają za idiotów” – czego nie zauważyłem- będąc Polakiem od prawie półwiecza. Oni więc też mają swoją prawicę, ale jest jej znacznie mniej niż u nas. Wciąż twierdzę skrajna prawica to stan umysłu i jeśli mocne przekonania nie korespondują tu z prawdą, to tym gorzej dla prawdy. Poza tym obcokrajowcy to w tym stanie umysłu wrogowie a świat jest pełen spisków. Jeśli ktoś kiedyś wymyśli na to tabletki, powinien z marszu dostać Nobla – a nawet od razu dwa: z medycyny i pokojowego.

Muszę wrócić do Czech jako turysta. Wyprawę z Żoncią do Pragi mam w głowie od wielu lat. Teraz już wiem co, gdzie i jak -stara Praga jest piękna, ale widziałem ją z okien samochodu. Chciałbym też na spokojnie zwiedzić Karlove Vary. Nawet miałem w tym mieście trochę czasu dla siebie, ale zszedłem z hotelu na złą stronę góry i nie dość, że nie zobaczyłem starego miasta i promenady, to jeszcze niemiłosiernie pogryzły mnie komary.

No i te wszystkie zamki, zameczki i pałacyki na wzgórzach. Tam jest największe zagęszczenie zamków w przeliczeniu na kilometr kwadratowy na świecie. Wiele w bardzo dobrym stanie. Aż się chce obejrzeć chociaż część. W ostatnią sobotę sierpnia jest u Czechów Noc Zamkowa (odpowiednik naszej Nocy Muzeów) podczas której można ich zwiedzić ponad 80.W ogóle ta Czeska pagórkowatość jest urzekająca.

Następny przystanek Węgry. Już za tydzień.

 
Komentarze (20)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Bengalski, tygrys

    6 czerwca 2017 o 16:34

    Coraz dalej i dalej – ależ się Autor napodróżuje!
    Na wszelki wypadek podaję (!): ভেজিটেবল রোল রেসিপি.
    Bread sausage bangla.

     
    • ~dudi

      6 czerwca 2017 o 19:46

      na wszelki wypadek przerysowuję do kajecika – a nuż się kiedyś przyda? ;)

       
  2. ~Tetryk56

    6 czerwca 2017 o 18:15

    A cóż to są parki w rohliku???

     
    • ~dudi

      6 czerwca 2017 o 20:00

      Párek v rohlíku to czeska klasyka i jedzą to Czesi na potęgę – to coś zbliżonego do hot-doga – parówka w wydrążonejbułce pszennej podawana wyłącznie z musztardą lub keczupem

      inna klasyczna potrawa, którą się Czesi zajadają to utopenec - coś pomiędzy parówką a kiełbasą razem z cebulką, papryką i ogórkami zalewa się marynatą z octu z przyprawami i po tygodniu podaje na zimno. Próbowałem – i przy moim bardzo liberalnym podejściu do smaków napiszę: okropność! ;)

       
      • ~Dreptak Zenon

        6 czerwca 2017 o 22:36

        Miałem zrobić kiedyś, ale generalnie uznałem że szkoda marnować dobre żarcie! :D :D :D

         
      • ~dudi

        7 czerwca 2017 o 19:56

        i dobrze! to jest ślepy zaułek gastronomii ;)

         
  3. ~Beata

    7 czerwca 2017 o 08:52

    Czesi pamiętliwi są, choć spór o Zaolzie to dawne dzieje. Zresztą nie tylko Czesi;-)

    Mają też dobre „małe” lotnictwo (cała rodzina samolotów ZLIN), a także super rozwinięte modelarstwo. Organizują wiele bogatych pikników lotniczych i nie żałują na to kasy, zapraszając słynne samoloty z II wś, np. spitfire`y. Zazdroszczę. Też fantastycznego, świetnie zrobionego filmu o lotnikach z czeskiego dywizjonu w Bitwie o Anglię i o dalszych losach głównego bohatera już po wojnie (czasy stalinowskie). Film nosi tytuł „Ciemnoniebieski świat”. My w tym temacie rzeczywiście dajemy d… :(((

    Miłych wojaży Dudi, i pracowych i prywatnych :)

     
    • ~dudi

      7 czerwca 2017 o 19:57

      no proszę! od strony lotniczej to Czechów nie znałem :)

       
  4. ~szczur z loch ness

    7 czerwca 2017 o 10:00

    W głowę zachodzę, co Ty tam sprzedawałeś i nijak dojść nie mogę o co chodzi?
    Serdeczności z Krainy Loch Ness :-)

     
    • ~dudi

      7 czerwca 2017 o 20:06

      no przecież piszę – parki w rohliku – a konkretnie chodziło o parki czyli parówki – w ramach promocji i wchodzenia na rynek – nie sprzedawałem a rozdawałem a to jest różnica – bo o ile w sprzedaży trzeba zabiegać o klienta, to w rozdawaniu ma się go od razu w nadmiarze :D

       
  5. ~JakisInnyAnonim

    7 czerwca 2017 o 22:18

    W jakim jezyku z nimi rozmawiales?

     
    • Ultra

      8 czerwca 2017 o 07:57

      Warto wrócić do Pragi po niezapomniane Stare Miasto, czy dla obejrzenia chociażby nocą tego Mostu Karola.
      Serdecznie pozdrawiam

       
      • ~dudi

        8 czerwca 2017 o 22:35

        właśnie! :) jeszcze tam wrócę – tak na spokojnie :)

         
    • ~dudi

      8 czerwca 2017 o 22:33

      ja po polsku oni po czesku – stary schemat – idzie się całkiem nieźle porozumieć. Z czasem próbowałem wprowadzać coraz węcej czeskiego :)

       
  6. ~andy

    9 czerwca 2017 o 20:30

    To jednak nie jak Alcatraz tylko jak np. Toruń (więzienie panoptykowe – w okregu, takie jak tu np. https://pl.wikipedia.org/wiki/Panoptikon). Alcatraz nie było zbudowane na planie koła. Sorry za mądrzenie się ale muszę bo się uduszę ;-)

     
  7. ~andy

    9 czerwca 2017 o 20:33

    A tu Toruń – http://torun.wyborcza.pl/torun/51,48723,19002223.html?i=0
    ludzie obejrzyjta bo ciekawe ;-)

     
    • ~tuv

      10 czerwca 2017 o 12:04

      no naprawdę ciekawe!
      Dzięki andy za linki;)

       
    • ~dudi

      11 czerwca 2017 o 13:34

      dokładnie takie ! – ale, że takie rzeczy w Polsce! aż by się chciało zwiedzić ;)

       
  8. ~tuv

    10 czerwca 2017 o 12:05

    Pragę ciut zwiedzialm lata temu….W zeszłym wieku jeszcze;))))
    ALe pamiętam.Most karola,Złota uliczka i inne takie przyjemności że o fajnej knajpie i piwie i knedliczkach nie wspomnę;)

     
  9. ~quma

    21 czerwca 2017 o 20:57

    Prowadzisz życie jak Makłowicz ;) Życie i gotowanie w drodze . Powinieneś dołączyć do sieciowego dorobku vloga ;)

     
 

  • RSS
  • Facebook
  • Vimeo