RSS
 

o tym, że dobro wraca

25 cze

Wiecie co to znaczy siedzieć od siódmej do dwudziestej pierwszej w upale, w nagrzanej hali sportowej – w namiocie handlowym  3 x 3m. z trzech stron zabudowanym, bez przewiewu? Sauna? – nie to nie jest dobre porównanie. W saunie siedzisz chwilkę, a potem się chłodzisz -wodą z ceberka, albo wskakujesz do zimnego baseniku, albo wybiegasz na śnieg… mmmm….  raczej   p i e k a r n i k . Może nie taki na pieczeń… piekarnik na ptysie – żeby było gorąco, ale żeby się nie spaliły o! – tak właśnie! Jak jeszcze trochę pojeżdżę na te wszystkie sportowe imprezy, to zmienię sobie ksywę na Ptyś…

ale do rzeczy: siedzę sobie tydzień temu w takim piekarniku we Wrocku. Przede mną rzeka ludzi (10 tys uczestników biegu) ani się ruszyć .Gorąc wielki. Duchota. Znikąd pomocy. Siedzi człowiek, wylewa siódme poty i oczekuje końca.  I nagle przed nosem pojawia się wielki kufel zimnego piwa z pianką… Jawa czy sen? Fatamorgana z tego gorąca? „Chce pan?” C H C Ę ! „No to pan ma, załatwiłem panu!” – rzekł mój dobroczyńca. ” kiedyś dał mi pan spodenki…”

I wtedy sobie przypomniałem. Jesienią , na zupełnie innym biegu , w innej części Polski podszedł dom mnie człowiek z prośbą o podarowanie jakichkolwiek spodenek do biegania. Opowiadał też o tym, że jest bezdomny, coś tam o swojej historii. Heh… wierzyć? nie wierzyć? Znalazłem mu coś . Pobiegł. Zapamiętał. I teraz się odwdzięczył. Nie wiem , czy ja jego wtedy bardziej ucieszyłem niż on mnie ostatnio… dobro wraca!   :)

swoją drogą -okazuje się, że nasz bezdomny to nawet znana  postać w światku biegowym – w gazetach pisali, filmy kręcili.

pozdrawiam wszystkich z piekarnika w Suszu – o 16tej startuje Jacula w Mistrzostwach Polski na dystansie sprinterskim. Trzymajcie kciuki!

 
Komentarze (8)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Celt

    25 czerwca 2016 o 13:57

    Wielokrotnie doświadczyłem i stale jeszcze doświadczam tego, o czym tu piszesz :) Prędzej czy później, zazwyczaj niespodziewanie i w różnej formie – ale dobro dane zawsze wraca :)

    Trzymam kciuki za Jaculę! Napisz jak Mu poszło… :)

     
  2. ~andy

    25 czerwca 2016 o 14:18

    W Suszu? Toć to kawał drogi od Ciebie…

     
  3. ~Tetryk56

    25 czerwca 2016 o 15:20

    Trzymam!

     
  4. ~bexa lemon

    25 czerwca 2016 o 15:41

    Ptyś, mam nadzieję, paradoksalny?
    Pojutrze w Suszu +23, to co to jest.

     
  5. ~Grażyna

    25 czerwca 2016 o 18:03

    Piękna historia. Przywraca wiarę w ludzi.:)
    Proszę, tylko NIE Ptyś!!! I nie chodzi mi tu o gąskę Balbinkę i Ptysia.:) Ale kiedyś tak nazwałam Leonardo di Caprio. Bo to był taki słodki chłoptaś, że aż mdliło i nie mogłam na niego patrzeć. Brr… Teraz zaczyna powoli wyglądać jak mężczyzna.:)

     
    • ~Tetryk56

      25 czerwca 2016 o 21:57

      Beza byłaby lepszą ksywką? ;-)

       
      • ~Grażyna

        26 czerwca 2016 o 20:19

        Też słodka, ale jeśli chodzi o pobyt w piekarniku to pasuje.:) Tylko to raczej „ta” beza… Hmm… Bezik?:)))

         
  6. ~dudi

    26 czerwca 2016 o 23:52

    Susz – na Mazurach -daleko, ponad 400 km… do tego od Poznania w busie bez klimy uff. dobrze, że już w domu

    Jaculi tym razem nie poszło – znaczy: szedł jak burza, ale złapał kolkę na ostatniej pętli biegowej i niestety musiał się zatrzymać (na sprincie) no i ostatecznie ukończył wyścig na dalekim czternastym miejscu

    Ptyś (czy też Bezek) – jeśli już – oczywiście , że będzie paradoksalny ;)

     
 

  • RSS
  • Facebook
  • Vimeo