RSS
 

w Piasecznie na triathlonie

22 maj

Za nami ciekawy weekend, ktory spędziliśmy wspierając i kibicując Jaculi na pierwszym starcie w Polsce w sezonie 2017. Jacula powalczył ostatecznie plasując się na 5tym miejscu w klasyfikacji generalnej i stając na najwyzszym miejscu podium w kategorii wiekowej. Dobry początek! Oczywiście emocji było co niemiara – wciąż się zastanawiałem, patrząc na kibicującą Żoncię, czy to nie jest tak, że jednak zaangażowani kibice denerwują się bardziej niż zawodnicy?

Poniżej fotoreportażyk:

strefa zmian i widok rowerów w boksach zawsze robi wrażenie (wytęż wzrok i dostrzeż także na zdjęciu Żoncię , Kaję i Jaculę):

a tu my na tle:

po starcie, cała stawka w wodzie:

wyjście z wody, siódma pozycja:

bieg po rowerze:

dekoracja i podium:

z wielbicielkami ;)   :

pogaduchy z Maćkiem Dowborem (chłopaki mają tego samego trenera):

trofeum:trofeum:

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

szort z konkursem

20 maj

Jesteśmy w Piasecznie na triathlonie cała ekipą.  Żoncia i ja oraz Kaja i Jacula. Jest fajnie, jutro (w niedzielę) Jacula startuje. Zawody prestiżowe, zjeżdża cala „warszawka” i większość najważniejszych polskich zawodników – czyli będzie się z kim ścigać.. Będą dwa wejścia w TVN24 – o 10-tej i 14.20. Dystans 1/4 Ironman czyli: 950m pływanie / 45 km jazda rowerem / 10,55 km biegu – czyli spoko, do przejścia. Trzymajcie kciuki – a jakby co zapraszam do Piaseczna nad zalew „Górki Szymona” ul.Osikowa – start w samo południe.

a teraz konkurs – uwaga! Kto pierwszy zgadnie w komentarzu pod notką co dzisiaj zgubił Jacula dostaje 1,5 litra dobrego czeskiego piwa :)

 
Komentarze (11)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

zady i walety

04 maj

Nowa praca pochłonęła mnie całkowicie. Na razie jest tzw. efekt świezości i wszystko mi się podoba. W pierwszym miesiącu człowiek wie, że na niego patrzą, więc robiłem co do mnie należy z zaangazowaniem i uśmiechem. Uśmiech był całkowicie naturalny i niewymuszony.

Pracuję w agencji organizującej stoiska targowe, promocje, eventy itp. a obecnie moje zadanie polega na organizacji promocyjnych degustacji dla klienta z branży mięsno-wędliniarskiej. Czyli, że z branży sportowo-odzieżowej wpadłem w gastronomię. Mam biały kitel i w pewnym sensie jestem kucharzem. Bo ja jestem mężczyzna pracujący, żadnej pracy się nie boję. ;)

Wszystko ma zady i walety. Zdecydowanie więcej jest tych drugich. Lubię podróze – teraz mam ich aż nadto. W pierwszym miesiącu nowej pracy byłem na Mazurach, na Kujawach, w Wielkopolsce, w Bieszczadach, w Kieleckiem, na Podkarpaciu i na Śląsku Cieszyńskim. Widziałem góry, jeziora, zabytki (kolega historyk raz obwiózł mnie po zabytkach romańskich, których jest w Polsce bardzo niewiele). Poznaję lokalne społeczności i z ogromną przyjemnością uprawiam people watching. Pewnie będzie okazja, by podzielić się swoimi spostrzeżeniami. Jako, że wydaję darmowe porcje wszyscy mnie kochają. Ja też w zasadzie wszystkich kocham, jestem uprzejmy i sympatyczny aż do ostatniej wydanej porcji. A było, że wydałem 750 porcji dziennie, w tempie 115/godz. Ale to było extremum, kiedy pół miasteczka stanęło w kolejce – normalnie jest trochę luzu i jest czas, żeby pogadać. Więc gadam i ciągle jestem wśród ludzi – co dla mnie, który ostatnio pracował raczej w samotności – jest swoistym novum.

Nooo … są wyjątki w byciu uprzejmym i sympatycznym. Dwa. Po piersze zachłanni. Jeśli ktoś chce osiem darmowych porcji robię się stanowczy i poważny. Po drugie : kiedy widzę łysych chłoptasiów, napakowanych na siłowni, w czarnych bluzach z orłem czy symbolem Polski walczącej, falangi, czy napisem Wielka Polska Katolicka - to z uprzejmością nie przesadzam. Robię chłopcom test na inteligencję (bo po oczach widać, że – mimo niewątpliwie mocnych przekonań – książki toto w ręku dawno (kiedykolwiek?) nie miało. Test jest bardzo prosty: zrozumiesz – wygrałeś. Polega na tym, że gdy taki łysy podchodzi zwiedziony zapachem i pyta „po ile?” – ja z uśmiechem Ministra Wojny z Ucha Prezesa odpowiadam: „dzisiaj mamy degustację”. I wiecie co? połowa odchodzi…
Swoją drogą: widać – zwłaszcza w małych miejscowościach – że nacjonalistyczna zaraza się rozpleniła jak Polska długa i szeroka.  Bardzo to smutne.

Wadą nowej pracy jest to, że częściej nie ma mnie w domu, co najgorzej znosi Sasunia. Ale powoli zaczyna się przyzwyczajać. No i ilość wolnego czasu skurczyła się w sposób dramatyczny. Ale coś za coś. Dziś pożegnałem się z Nowym Szefem (znaczy Starym) – początkowo myślałem , że uda mi się łączyć poprzednią robotę z nową – ale nijak to nie wychodzi.I poczułem się lżejszy. Bo nowa praca jak na razie jest totalnie bezstresowa i już zdążyłem ją polubić: ani ty nie gonisz, ani ciebie nie gonią. A i warunki pracy mamy dobre, elipę sympatyczną i - last but not least - godziwą płacę.

Tyle na początek. Kończę bo rano do Wwy i na Mazury, a od poniedziałku osiem dni w Czechach – ahoj przygodo!

Odnotujmy, ze Maciuś dzisiaj zaczął zdawać maturę. To czwarta matura w naszej rodzicielskiej karierze, ale przejęci jesteśmy podobnie. Zostanie nam jeszcze jedna. Polski poszedł dobrze. Rozprawkę Maciek napisał o Rzeckim i Foreście Gumpie. To w jego stylu. ;)

——————–

cytat na dziś – Paweł Potoroczyn, w : Ludzka Rzecz

„Podróż to jest życie, bo w Podróży zawsze przytrafia się więcej i na opak. Skąpiec gotów jest wydać więcej, niż mu obsesja i mizerne pobory pozwalają, tłumacząc samemu sobie, ż nie miał wyjścia. Gaduła zamilknie i wysłucha współtowarzyszy, a małomówny opowie anegdotę. Biedak zrobi się hojny, bo w Podróży nie jest biedakiem, tylko podróżnikiem. (…) Pozwala przymierzać kostiumy i przywdziewać miny w innych okolicznościach niemozliwe, pozwala odgrywać role wszędzie poza Podróżą niewiarygodne. Fałszywą religią jest i bałwanem, gdy roztacza miraże innego losu, będąc przy tym prawdziwą wiarą, bo każda wiara ma za cel dowieść, że jedno życie to za mało.Jest podróż wielkoduszna i okrutna, jak każdy, kto daje wolność urodzonym niewolnikom. Wysłucha, przygarnie, usprawiedliwi i oczyszczonych wnet odeśle do domów, bo każda podróż ma swój kres i każdy kiedyś wraca. Wreszcie, Podróż ich ograbi, ale i wzbogaci – ograbi ze złudzeń na własny temat, ale wzbogaci o prawdę o nich samych, bo to szczera prawda, że podróże kształcą.”

 
Komentarze (18)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

na szybko

21 kwi

O świętach już zapomnieliśmy. Było spokojnie, rodzinnnie i wesoło. Za wyjątkiem ostatniego dnia – kiedy było trochę niespokojnie:  w poniedziałek wieczorem okazało się, że Jacula zapomniał śrubki od roweru. Śrubka była ważna, bo bez niej ni huhu, rower specjalistyczny, a Jacula we wtarek o czternastej leciał na Wyspy Kanaryjskie na ważne zawody. O sprawie wszyscy zorientowali się w poniedziałek o 23ciej. Kiedy okazało się, że poranny pociag do Krakowa nie przyjmuje przesyłek konduktorskich, już miałem wizję pomykania o świcie 400 km z jedną śrubką. Wszystko uratowała Krakowiankajedna, która podobną miała w swoim rowerze – więc przekręcili i polecieli (z Miśkiem jako pomagierem zwanym fachowo supportem).

Jutro rano  (o 9tej naszego czasu) trzymamy kciuki za Jaculę, który wystartuje na dystansie 1/2 Ironman (1,9 km pływania, 90 km roweru i na koniec 21 km biegu) w towarzystwie mistrza świata, wicemistrza Polski oraz wielu zawodników światowej klasy. Około 13.30 już wszystko będzie wiadomo. Dziś wszyscy jesteśmy przejęci. Ja dostaję sraczki  od samego przeglądania folderu  ;). Myślę że Jacula da radę – to pierwsze jego wielkie zawody międzynarodowe.

dla zainteresowanych:
tu strona zawodów KLIK
tu strona na fb KLIK (może będzie transmisja online?)
tu folder do przejrzenia KLIK szczególnie polecam stronę nr 9 ;)

Ja natomiast zacząłem nową pracę i jestem całkiem zadowolony. Praca jak na mnie szyta – w rytmie : kilka dni na wyjeździe , potem tydzien wolnego. Najbardziej obawiałem się o ekipę w jakiej przyjdzie mi pracowć (wszak w Wielkim Grajdole byłem samotnikiem)- okazało się, że chłopaki są bardzo ok i szybko się dogadaliśmy. Pracują ze mną 1.biegacz-maratończyk,2. „amerykanin” (kilkanaście lat siedział w USA i ma amerykańskie podejście do życia) i 3.dla kontrastu młody historyk-malkontent. Generalnie jest dobrze. Tylko moja piesia musi się przyzwyczaić do kilkudniowych nieobecności swojego pana.

Tyle na dziś, na szybko, bo właśnie rzucam wszystko i jadę w Bieszczady (do pracy) :D

a tu chłopaki uśmiechają się z Gran Canarii:

 
Komentarze (17)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

na Święta

15 kwi

jedni się zjechali, inni się rozjechali .

Jest dobrze. . A najbardziej lubię właśnie sobotnie popołudnie i  wieczór – kiedy jest „już i jeszcze nie”. Wszystko zrobione a my siedzimy, gadamy, czytamy, gramy, pijemy kawy i herbatki – bez napinki – jak to mówią. Bo jutro, to już będzie świętowanie przez duże Ś. I wesołe Alleluja :)

Życzę Wszystkim z okazji Świąt wiele radości, spokoju i obfitosci wszelakiej!

nadzieje niech się spełnią

i niech będzie dobrze

a kto nie świętuje niech ma dobry czas i trochę spokoju – niech będzie, że świętego.

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS
  • Facebook
  • Vimeo