RSS
 

varia niedzielne

15 sty

Smażymy pączki. To znaczy ja smażę, a Reszta kibicuje. W sumie to jeszcze nie smażę bo rosną. Tego rośnięcia jest całkiem sporo, bo najpierw półtorej godziny, potem po uformowaniu jeszcze czterdzieści pięć minut i dopiero wtedy smażenie. Czyli, że będą po 23-ciej… kto o tej porze je pączki? Bez sensu. Będą za to na rano, do kawy…

* * *

Jako , że rośnie – mam czas , żeby trochę popisać. Byliśmy z Żoncią na Powidokach Andrzeja Wajdy. Dobry film -z tych co to zostają w człowieku i w nim siedzą. Świetna rola Bogusława Lindy grającego malarza Władysława Strzemińskiego . Film jest o tym jak w imię ideologii można zniszczyć człowieka,jego dzieło, zabrać mu wolnośc.. Wielowymiarowy: można go odnieść do sztuki, rodzicielstwa, filozofii,polityki -życia człowieka i wierności swoim przekonaniom, wreszcie: wolności tworzenia i swobody wypowiedzi. . Rzecz się dzieje w czasach głębokiego stalinizmu, a tyczy się życia artysty w czasach obowiązującej doktryny artystycznej: socrealizmu. Czy można go jakoś przyłożyć do dzisiejszych czasów? –  miałem kilka skojarzeń, chociaż film jest bardzo uniwersalny – jest przestrogą dla kazdej władzy -mówi o zaślepieniu – służbie jednej ideologii, o wykluczeniu.  Świetne zdjęcia.

Jedno skojarzenie miałem było bardzo wyraźne: ksiądz Wojciech Lemański, który żyje dzisiaj przeczołgany, upokorzony,  u swojego starego ojca, pozbawiony jakiejkolwiek możliwości wyknywania zawodu i środków do życia -skazany na pomoc przyjaciół i byłych parafian. Nawet nie wychodzi na zewnątrz, bo ludzie krzywo patrzą. Podobno jest jakieś śwatełko w tunelu, ale osobiście w nie nie wierzę.

* * *
jeżeli już weszliśmy na księży: dziś byłem w kościele – zawiozłem dziadka , który po operacji nie może jeszcze chodzić – a celebrans tak: „dziś obchodzimy światowy dzień migranta i uchodźcy – módlmy się za naszych rodaków rozsianych po całym świecie”. I tyle w temacie. Nic o tych biedakach zamarzających dzisiaj w obozach na południu Europy…  Do końca mszy pozostałem w lekkim zdumieniu (zwłaszcza, że temat „rozproszonych rodaków” pojawił się podczas modlitwy wiernych). Polski Kościół w głównym swoim nurcie nie przestaje mnie zdumiewać.

* * *

Oczywiście, że graliśmy dzisiaj z WIelką Orkiestrą – w końcu to ćwierćwiecze. W grajdole na tablicy ułozył się nawet mały kolaż:

* * *

Czytam listy Szymborskiej i Filipowicza – no rzeczywiście (jak mi powiedział pan Michał Rusinek na targach): pyszna lektura. Ile tam pogody ducha, humoru, miłości, zabaw literackich. Taki totalny antydepreśniak. Polecam . Dla mnie trafiona w czas, bo szczerze mówiąc nastrój ostatnio mam nieszczególny.

cytat na dziś: Szyborska (do Filipowicza, w liście):

„Tutaj przebywa bardzo dużo koleżanek Gieni. (…) W ich towarzystwie czuję się pozbawiona sensu. Bo sens jest ich.”

* * *

i jeszcze pobiegałem dzisiaj w lesie – po śniegu, 8km . Świetnie było. Głęboki ślad świadczy o dużej wadze. Znaczy: trzeba więcej biegać  i generalnie: coś z tym zrobić… ;)

 
Komentarze (15)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

o imprezie , Leśmianie i kebabie

08 sty

Przez kilka ostatnich dni żyliśmy imprezą rodzinną, która przypieczętowała Maćkowe wejście w dorosłość. Nie jestem entuzjastą wielkich imprez – ale wiadomo: tradycja to tradycja i mus jest taki. Sama impreza była bardzo sympatyczna, a zrobiliśmy ją u Żonci w pracy – korzystając z faktu, że w Trzech Króli lokale nieczynne. Dobrze, bo w domu nijak byśmy się nie zmieścili. Friend przywiózł instrument, pośpiewaliśmy kolędy i nie tylko. Babcia zrobiła „tort rodowy” – orzechowy – jeszcze nie potrafię go robić, ale muszę się nauczyć bo delikates niemożebny. W tle odbywał się fnał Turnieju Czterech Skoczni – zwycięstwo naszych dwóch króli relacjonowaliśmy sobie śledząc wiadomości w telefonach.

Kaja z Jackiem szukali jakiejś dedykacji dla Jubilata. Wymyślili, że wezmą dowolny wiersz na chybił trafił i wpiszą pierwszą zwrotkę, a Jubilat już sam sobie rzecz zinterpretuje. Ciekawe. Zaproponowałem im Leśmiana. Robimy przecież nieoficjalny rok Leśmiana – nasi senatorowie nie chcieli uczynić poety patronem 2017 roku – podobno ze względu, że miał żydowskie pochodzenie i pisał erotyki – zbereźnik jeden.  Nieoficjalność ma swoją zaletę, że nie będzie akademii ku czci i napuszonych uroczystości – będzie natomiast czysta poezja. W każdym razie ja świętuję i obiecuje sobie , że Leśmian w tym roku na blogu znajdzie swoje miejsce – zwłaszcza, że w okresie młodzieńczym był dla mnie pierwszym, najważniejszym, ulubionym poetą. Zachęcam również Siostry i Braci w blogerstwie do świętowania Nieoficjalnego Roku Leśmiana. Poniżej rzeczony cytat. Maciek myśli już drugi dzień o co chodzi z tą dedykacją i czy nie dotyczy ona przypadkiem gier komputerowych ? ;)

Sen mnie ze snu obudził. Przespałem byt drobny
Gwiezdnej smugi na rzęsach. Śniła się — dlaczego?
Chciałem razem z Magami iść w świat, niepodobny
Do żadnego z tych światów. Wiem, że do żadnego!

A w ogóle to mrozy takie, że Sasunia ma przykurcz łapek pod koniec każdego spacerku. Przeziębiliśmy się ostro i choroba nas zmogła – Jacula też przyjechał przeziębiony i Maciek- pilnie się kurujemy. Nie powiem – całkiem takie kurowanie jest przyjemne – cały weekend spędziliśmy w łóżku czytając, rozmawiając, oglądając filmy. Niestety w związku z chorobą nie wzięliśmy udziału w sobotnim wydarzeniu „cała Polska idzie na kebaba” (poza tym zostało dużo jedzenia po imprezie). Co się odwlecze, to nie uciecze.Mamy u nas taki kebab, który sama Magda Gessler zachwalała, kedy kręciła swój program w naszym mieście – dając jednej z lokalnych restauracji za wzór. Tamtej restauracji już nie ma, a kebab ma się dobrze.

Na fotce świętujący, dorosły Maciek:

i jeszcze muzyczka zespół Bez Jacka i piękny erotyk Leśmiana „W malinowym chruśniaku”:

 
Komentarze (14)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

opowieści Żonci (1)

03 sty

Żoncia przynosi ze swojej restauracji takie historie, że aż żal, że umykają… Będę więc tutaj wklejał co ciekawsze ( oczywiście za zgodą). Bo ja, to wiecie – samotnik jestem – z ludźmi się mało ostatnio spotykam… Co innego Żoncia. Ona ma ludzi aż nadto – a co człowiek, to inna historia – jak to za barem –  wicie, rozumicie… Mam w zanadrzu kilkanaście – wesołych, smutnych, sensacyjnych, refleksyjnych- znajdzie się coś dla tych co lubią komedie i dla tych, co tragedie, dla tych co są za disco-polo ale i  tych od muzyki poważnej. Dzisiaj dwie historyjki najnowsze -sylwestrowe:

Na Sylwestra co roku coś się wydarza. Gdy przyjdzie 50 par, taka luźna zbieranina ludzi, która ma się bawić całą noc polewając nielimitowany alkohol, to wiedz, że coś się wydarzy. W tym roku doszło do spięcia między pewną lokalną businesswomen a młodą nauczycielką. Poszło o sukienkę. Otóż jedna przekazała drugiej niepochlebną uwagę (że niby sukienka przykrótka, a uda grube). Obie miały podobne kreacje – sukienki wyglądające jak wyciągnięty czarny podkoszulek – podobno taka teraz moda… Reakcja była stanowcza i natychmiastowa, bo pani przecież nie pozwyliła obrażać . Kiedy słów zabrakło doszło do czynów. Gdy panie naparzały się już na całego, do bójki włączyli się mężowie – tłukły się już dwie pary i nie chciały przestać. Po dziesięciu minutach pod lokal podjechał łysy w dresie z kolegami (brat jednego z panów) – stanęli pod drzwiami i chcieli wejść na imprezę (żeby ją rozkręcić). Wtedy już trzeba było szybko dzwonić na policję, która musiała zaprowadzić ład i porządek. Zaprowadziła, a dzisiaj już obie pary ciche i pokorne składały zeznania na komisariacie.

Na zapleczu działy się rzeczy równie ciekawe – jedna z kucharek – miła i sympatyczna pani w średnim wieku, pracująca od niedawna, z którą nigdy nie było żadnych problemów – postanowiła w Nowy Rok wrzucić se na luz i grubo przed północą była już mocno przynapita. Gdy wyszła do parku na papieroska, wróciła w podartej koszuli, z cycem na wierzchu i uśmiechem na ustach. Co tam robiła- nie wiadomo. A że już się zaczęła wywracać i pożytku z niej nie było -położyli ją w kantorku gdzie smacznie śpiąc przywitała Nowy Rok. I wszyscy się dziwili widząc jej nieznane oblicze.Dzisiaj już wszystko jest po staremu, pani zachowuje się bardzo przyzwoicie,  tylko pozostałe kucharki czasami do siebie mrugają…

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

dobry wieczór

01 sty

Jak już w poprzedniej notce wszedłem w rolę malkontenta, to dla potrzeb niniejszej jeszcze w tej roli pozostanę. Bo chciałem dziś napisać, że z noworocznych postanowień też nic nie wyjdzie. „Amerykańscy naukowcy” dawno już to zbadali. Temat poruszałem na blogu, więc nie będę się powtarzał – ale teraz mam twarde dowody:

w zeszłym roku wziąłem udział w wydarzeniu na fb: „w 2016 nie ogole się” i zapału starczyło mi do początku maja, bo ludzie już dziwie zaczęli na mnie patrzeć, a wyglądałem jak dziad proszalny … a przecież gdy człowiek pracuje w handlu , to nie moze odstraszać… co było? wiadomo… Chciałem też przeczytać w ubiegłym roku 50 książek i nawet niewiele brakowało: wczoraj do godziny 17tej przeczytałem 48 – brakowało tylko dwóch. Gdy poszliśmy do dziadków z życzeniami i temat został poruszony, babcia wyciągnęła Proroctwa Królówej Saby (że cieniutkie i że się szybko czyta, i całkiem ciekawe – bo wiele się spełnniło, a niektóre spełną się niedługo), natomiasta żoncia przypomniała – idąc za ciosem-  że w domu leżą Moje przeżycia z duszami czyśćcowymi, które podrzucił niedawno dziadek R. – ot dwie niewielkie książeczki machnąłbym w niecałą godzinkę i postanowienie by się ziściło. Ostatecznie jednak czemuś wolałem pozostać przy tych czterdziestu ośmiu. I tak postanowienie wzięło w łeb.

Natomiast jeśli ma się spełnić powiedzenie „jaki Sylwester taki cały rok”, to chcę powiedzieć, że Żoncia wyciągnęła mnie do lasu . I dzisiaj również. Z tym, że jeżeli wczoraj był trzykilometrowy spacer, to dziś chciałem sobie pobiegać. Wyglądało to tak, że żoncia spacerowała, a ja biegałem wokół niej (za mną Sasunia) . Wyglądało to nawet śmiesznie, a Żoncia była cała zadowolona(bo kobiety podobno lubią, gdy się wokół nich biega). Na dowód mapka z Endomondo. W tym roku będziemy dużo w lesie – co mi całkiem odpowiada (patrz: wpis z 9 grudnia) ;)

—————

cytat na dziś: Witold Gombrowicz:

Nie jestem ja na tyle szalonym, żebym w Dzisiejszych Czasach co mniemał albo i nie mniemał.

 
Komentarze (9)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

fajerwerków nie będzie

31 gru

- po pierwsze dlatego, że pies, a po drugie – z czego tu się cieszyć? Nowy Rok jest przereklamowany – stwierdziła dzisiaj żoncia. Jak było w świecie i  w Polsce każdy widział… a na to , że będzie lepiej w najbliższym czasie się nie zanosi. Tyle o skali makro. W skali mikro nie było źle – wciąż nam dobrze w naszym stadku – tu dzieje się dobrze i stąd czerpiemy siłę i radość . Nadchodzący rok przynosi ze sobą niepewność i znaki zapytania. Więc daleko nam do jakiejś noworocznej euforii. Dziś jest sobota, jutro będzie niedziela, a w poniedziałek bierzemy się z zyciem za bary.

Tymczasem polewamy sobie naleweczkę – krupnik szlacheckii już dojrzał i jest w sam raz na dzisiejszą okazję – mieszają się smaki, aromaty słodkie, gorzkie , pikantne i subtelne, polskie i światowe- wszystko razem do siebie pasuje i tworzy wspaniałą harmonię – a w jednym smaku skrywają się ich dziesiątki – człowiek próbując odczuwa błogość i mimowolnie się uśmiecha. Z uśmiechem więc  składamy Wszystkim noworoczne życzenia :

Szczęścia! Niech się spełniają nadzieje, a ten Nowy Rok niech nas pozytywnie zaskoczy!

symbolem tych nadziei niech będzie ten obrazek z dzisiejszego spaceru po lesie:

 
Komentarze (9)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS
  • Facebook
  • Vimeo